***Alexis***
Droga do domu minęła nam znośnie. Luke to fajny chłopak z którym można się nieźle pośmiać z byle błachostek.
Polubiłam go.
Namówił mnie nawet na imprezę, którą miałam daleko w dupie.
Ale w sumie ta dziewczyna....jak ona miała tam na imię?
Dobra mniejsza, wydaje mi się całkiem fajna.
Może się zaprzyjaźnimy kiedyś...kiedyś, o ile przestanę być chamską suką dla wszystkich dookoła i zburzę mur, do którego zbudowania siłą namówiła mnie matka.
Tak, nie ufam ludziom.
Za dużo krzywdy mi wyrządzili, ale to nie jest historia na teraz.
Mam mało czasu a muszę się jakoś ubrać i pomalować.
Poza tym, nie chcę się z nikim dzielić moimi przeżyciami z dzieciństwa.
To zbyt osobiste...
***
Dwie godziny później jestem już gotowa i czekam na chłopaka.
Na szczęście przyjeżdża na czas i po około 30 minutach jazdy jesteśmy na miejscu.
Dom przed którym parkujemy jest wielki.
Samochody stoją po obydwu stronach ulicy, często zostawiając drogę.
To będzie cud, jeżeli nie zjawi się tutaj policja.
Gdy wchodzę do środka uderza mnie woń alkoholu i papierosów albo skrętów.
W salonie tańczy masa ludzi a ja dostrzegam w kuchi dobrze znaną mi postać dziewczyny, z którą byłam dziś w kozie.
Ma na sobie śliczną kremową sukienkę sięgającą jej do kolan.
A: Spotkamy się gdzieś potem. Idę do niej - wskazałam gestem ręki na dziewczynę i nie czekając na odpowiedź ruszyłam w jej kierunku.
Zauważyła mnie w chwili gdy się odwróciła i pomachała mi ręką.
A: Długo już tutaj jesteś? - spytałam się dziewczyny
N: Od pół godziny. Mieszkam niedaleko i przyszłam - blondynka uśmiechnęła się do mnie i podała mi kubek z alkoholem.
A: Dzięki, może pójdziemy do salonu? Grają tam chyba w "butelkę" albo w "nigdy wcześniej nie".
N: Okej, a jak będą kazali nam grać? - zapytała ze strachem w głosie Nelly.
Nelly? Ach to tak właśnie ma na imię!
A: Nie wiem jak ty, ale ja w to wejdę. To nic strasznego, chyba że będą kazali tobie przespać się z miłością twojego życia....- prychnęłam i poszłam do grupki siedzących osób na podłodze.
Zauważyłam tam Luka i podeszłam do niego. Zrobił mi miejsce....no w sumie to nie bo kazał mi usiąść na jego kolanach.
Zrobiłam to, no bo to chyba nic strasznego co nie?
No i wtedy zaczęła się gra.
Tylko nie przewidziałam do końca jej skutków.
To była jedna z moich najgorszych decyzji w życiu...
***Nelly***
Dobrze, że przynajmniej mniej więcej wiedziałam jak wygląda gra w butelkę mimo że nigdy w nią nie grałam i nigdy nie byłam na imprezie. Stanęłam w drzwiach przyglądając się siedzącym na podłodze naokoło butelki osobom. Mój wzrok zatrzymał się na Lexi, która siedziała na kolanach jakiegoś chłopaka. Już sobie kogoś znalazła?! Czy ja też tak skończę? A może gorzej?... Nie, ja raczej nie. Alexis jest piękna więc rozumiem, że komuś się podoba, chyba, że to tylko kolega, ale mnie nikt nie chciałby dotknąć więc nie mam się czego bać. Przeniosłam wzrok na Liama. Siedział koło Harrego i oboje śmiali się z czegoś. On to na pewno nie wziąłby mnie na kolana. Głośno przełknęłam ślinę, karcąc się w myślach za brak wiary w samą siebie. Nigdy nie trzeba tracić nadziei. No właśnie chciałam, żeby coś w moim życiu się zmieniło. Jeśli będę tak sterczeć jak głupia i w zmianę na leprze nie włożę własnej inicjatywy to ona nigdy nie nastąpi. Bądź dzielna, bądź dzielna - powtarzałam w myślach podchodząc do grających i niepewnie przysiadając się do nich. Usiadłam na wolnym miejscu dokładnie na przeciwko Liama.
- Mogę z wami grać? - spytałam patrząc na twarze około dziesięciu osób, które zamilkły i wpatrywały się we mnie ze zdziwieniem. Przecież mnie nie znają. Nie pojawiałam się na żadnych imprezach, nawet w szkole nikt mnie nie zauważał, więc to oczywiste, że mnie nie kojarzą.
- Pewnie - prychnął Niall rzucając wściekłe spojrzenie w stronę Lexi i jej przyjaciela. Uśmiechnęłam się nie za bardzo wiedząc co zrobić. Gra toczyła się dalej, aż w końcu padło na mnie.
- Pytanie czy wyzwanie? - spytała Alex uśmiechając się do mnie lekko. Miałam wrażenie, że chce dodać mi pewności siebie. Czy ona mnie lubi? Bardzo chciałabym żeby tak było...
- Umm... - zastanowiłam się czując jak serce zaczyna mi bić szybciej. Rzuciłam przelotne spojrzenie w stronę Liama i odparłam szybko - Pytanie.
Wszyscy zastanawiali się przez chwilę, aż w końcu głos zabrał Harry z wrednym uśmieszkiem.
- Na początku będziemy dla ciebie mili więc pytanie nie będzie trudne czy mega zboczone - zaczął lecz po wyrazie jego twarzy wywnioskowałam, że to o co zaraz spyta będzie dla mnie bardzo trudne - Byłaś kiedyś na jakiejś imprezie, kujonko? Jakoś tak słabo cię kojarzę. Nie żebyś jakoś przykuwała uwagę tak, że nie mógłbym cię nie przeoczyć, ale... Nawet nie wiem jak masz na imię.
Mimo, że pytanie było trochę wredne i jak dla mnie bardzo obciachowe, to i tak żałowałam, że nie powiedział tego Liam.
- Ja... - wyjąkałam starając się przywołać do porządku i być bardziej wyluzowaną - Nigdy nie byłam na imprezie.
Dookoła rozległy się śmiechy, a ja poczułam, ze się czerwienię. Spuściłam wzrok na dłonie, które nerwowo wygładzały nieistniejące zmarszczki na materiale sukienki.
- To, że jest inna od was nie znaczy, że musicie się z niej nalewać - prychnął Liam obojętnym tonem, ale jednak! Powiedział im żeby się ze mnie nie śmiali... Popatrzyłam na niego uśmiechając się z wdzięcznością. Mrugnął do mnie lekko unosząc kąciki ust. Zrobiło mi się dziwnie gorąco, a uśmiech automatycznie się poszerzył. Spojrzałam w innym kierunku wciąż nie mogą uwierzyć w to co się stało.
- Kurwa Liam, weź wyluzuj! - Harry szturchnął go w bok.
- To zwykła beka. Nie moja wina, że jej to nie bawi - Niall pokręcił głową obrzucając mnie niechętnym spojrzeniem - Takie sztywniary nie powinny przychodzić na imprezy.
- Jasne - szepnęłam czując jak wzbiera we mnie złość. Chciałam wyjść, ale postanowiłam być silniejsza i zostać dalej. Choćby dalej mieli się ze mnie śmiać zostanę i będę to znosić.
- Gramy dalej? - spytałam tylko unikając kontaktu wzrokowego z kimkolwiek. Niall zakręcił i wypadło na... Liama! Odetchnęłam głęboko z napięciem czekając na to co się stanie.
- Wyzwanie - oznajmił uśmiechając się.
- Mmmmm.... - zastanowił się Harry - Przychodzą mi do głowy same chamskie rzeczy.
- Ja mam - zaśmiał się jakiś chłopak siedzący obok Nialla. Chyba Louis jeśli się nie mylę - Powiedz nam imiona trzech dziewczyn tutaj obecnych, które najbardziej ci się podobają.
Liam popatrzył na niego jak na głupka i westchnął ciężko, a ja wstrzymałam powietrze czując jednocześnie jak moje serce niebezpiecznie zwalnia tempo. Payne przeleciał spojrzeniem wszystkie dziewczyny siedzące dookoła butelki. Nie zatrzymał na mnie swojego wzroku, wydawało mi się nawet, że ominął mnie wykluczając tym samym z grona najładniejszych dziewczyn. Ale czego ja się spodziewałam? Że przyszłam na imprezę i on nagle zacznie mnie zauważać?! Głupia... Powoli wypuściłam powietrze z płuc, a serce zaczęło znów w równym rytmie pompować krew do moejgo organizmu.
- Wydaje mi się, że są to... Kayla, Emilly i Camila - wymienił powoli. Nie zważając na rekcję innych podniosłam się i wolnym krokiem wyszłam z pomieszczenia. Poruszałam się powoli, jakby ulatywało ze mnie życie, a zamroczona, jak w transie, nie zdawałam sobie nawet sprawy gdzie idę. Nie znałam nawet imion dziewczyn wymienionych przez chłopaka, ale to nie jest ważne. Ważne jest to, że mnie nie było pośród nich. "Nelly Zakochana Idiotko Evans!" skarciłam siebie samą w myślach "Przestań się mazać i ogarnij się trochę! Jeden chłopak nie zepsuje ci zabawy! Wrócisz tam i będziesz udawała, że wszystko jest w porządku". Nic nie było w porządku, ale mimo to zamrugałam hamując łzy i odetchnęłam urywanym lecz głębokim oddechem. Uniosłam głowę wysoko, wysuwając podbródek w wojowniczym geście i gwałtownie zawróciłam. Usiadłam z powrotem na swoim miejscu, a osoby grające zdawały się nie zwracać na mnie uwagi. Tylko Lexi posłała mi pytające spojrzenie na co ja uśmiechnęłam się lekko dając do zrozumienia, że wszystko w prządku. Czy ona właśnie się o mnie martwiła? Nie... To nie możliwe. Butelką zakręcił Styles i wypadło na Alexis, która wybrała wyzwanie. Chłopak tylko uśmiechnął się łobuzersko i wychrypiał chyba najbardziej pociągającym tonem jaki mógł z siebie wydobyć:
- Idź ze mną do łóżka.
Tak wiem jesteśmy strasznie kończąc w tym momencie, ale my tylko uczymy was cierpliwości :) Jak się podobało? Prosimy piszcie w komentarzach!
Przepraszam za to, że rozdział pojawił się dopiero teraz, ale jakoś nie mogłam się zabrać do mojej części (perspektywa Nelly). To moja wina -.- Ale postaram się pracować lepiej (bo nasza kochana misiak spisuje się bez zarzutów, prawda?)
Nati :P
- To, że jest inna od was nie znaczy, że musicie się z niej nalewać - prychnął Liam obojętnym tonem, ale jednak! Powiedział im żeby się ze mnie nie śmiali... Popatrzyłam na niego uśmiechając się z wdzięcznością. Mrugnął do mnie lekko unosząc kąciki ust. Zrobiło mi się dziwnie gorąco, a uśmiech automatycznie się poszerzył. Spojrzałam w innym kierunku wciąż nie mogą uwierzyć w to co się stało.
- Kurwa Liam, weź wyluzuj! - Harry szturchnął go w bok.
- To zwykła beka. Nie moja wina, że jej to nie bawi - Niall pokręcił głową obrzucając mnie niechętnym spojrzeniem - Takie sztywniary nie powinny przychodzić na imprezy.
- Jasne - szepnęłam czując jak wzbiera we mnie złość. Chciałam wyjść, ale postanowiłam być silniejsza i zostać dalej. Choćby dalej mieli się ze mnie śmiać zostanę i będę to znosić.
- Gramy dalej? - spytałam tylko unikając kontaktu wzrokowego z kimkolwiek. Niall zakręcił i wypadło na... Liama! Odetchnęłam głęboko z napięciem czekając na to co się stanie.
- Wyzwanie - oznajmił uśmiechając się.
- Mmmmm.... - zastanowił się Harry - Przychodzą mi do głowy same chamskie rzeczy.
- Ja mam - zaśmiał się jakiś chłopak siedzący obok Nialla. Chyba Louis jeśli się nie mylę - Powiedz nam imiona trzech dziewczyn tutaj obecnych, które najbardziej ci się podobają.
Liam popatrzył na niego jak na głupka i westchnął ciężko, a ja wstrzymałam powietrze czując jednocześnie jak moje serce niebezpiecznie zwalnia tempo. Payne przeleciał spojrzeniem wszystkie dziewczyny siedzące dookoła butelki. Nie zatrzymał na mnie swojego wzroku, wydawało mi się nawet, że ominął mnie wykluczając tym samym z grona najładniejszych dziewczyn. Ale czego ja się spodziewałam? Że przyszłam na imprezę i on nagle zacznie mnie zauważać?! Głupia... Powoli wypuściłam powietrze z płuc, a serce zaczęło znów w równym rytmie pompować krew do moejgo organizmu.
- Wydaje mi się, że są to... Kayla, Emilly i Camila - wymienił powoli. Nie zważając na rekcję innych podniosłam się i wolnym krokiem wyszłam z pomieszczenia. Poruszałam się powoli, jakby ulatywało ze mnie życie, a zamroczona, jak w transie, nie zdawałam sobie nawet sprawy gdzie idę. Nie znałam nawet imion dziewczyn wymienionych przez chłopaka, ale to nie jest ważne. Ważne jest to, że mnie nie było pośród nich. "Nelly Zakochana Idiotko Evans!" skarciłam siebie samą w myślach "Przestań się mazać i ogarnij się trochę! Jeden chłopak nie zepsuje ci zabawy! Wrócisz tam i będziesz udawała, że wszystko jest w porządku". Nic nie było w porządku, ale mimo to zamrugałam hamując łzy i odetchnęłam urywanym lecz głębokim oddechem. Uniosłam głowę wysoko, wysuwając podbródek w wojowniczym geście i gwałtownie zawróciłam. Usiadłam z powrotem na swoim miejscu, a osoby grające zdawały się nie zwracać na mnie uwagi. Tylko Lexi posłała mi pytające spojrzenie na co ja uśmiechnęłam się lekko dając do zrozumienia, że wszystko w prządku. Czy ona właśnie się o mnie martwiła? Nie... To nie możliwe. Butelką zakręcił Styles i wypadło na Alexis, która wybrała wyzwanie. Chłopak tylko uśmiechnął się łobuzersko i wychrypiał chyba najbardziej pociągającym tonem jaki mógł z siebie wydobyć:
- Idź ze mną do łóżka.
Tak wiem jesteśmy strasznie kończąc w tym momencie, ale my tylko uczymy was cierpliwości :) Jak się podobało? Prosimy piszcie w komentarzach!
Przepraszam za to, że rozdział pojawił się dopiero teraz, ale jakoś nie mogłam się zabrać do mojej części (perspektywa Nelly). To moja wina -.- Ale postaram się pracować lepiej (bo nasza kochana misiak spisuje się bez zarzutów, prawda?)
Nati :P
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz