poniedziałek, 23 marca 2015

Rozdział 2

***Alexis***
Droga do domu minęła nam znośnie.
Luke to fajny chłopak z którym można się nieźle pośmiać z byle błachostek.
Polubiłam go.
Namówił mnie nawet na imprezę, którą miałam daleko w dupie.
Ale w sumie ta dziewczyna....jak ona miała tam na imię?
Dobra mniejsza, wydaje mi się całkiem fajna.
Może się zaprzyjaźnimy kiedyś...kiedyś, o ile przestanę być chamską suką dla wszystkich dookoła i zburzę mur, do którego zbudowania siłą namówiła mnie matka.
Tak, nie ufam ludziom.
Za dużo krzywdy mi wyrządzili, ale to nie jest historia na teraz.
Mam mało czasu a muszę się jakoś ubrać i pomalować.
Poza tym, nie chcę się z nikim dzielić moimi przeżyciami z dzieciństwa.
To zbyt osobiste...
***
Dwie godziny później jestem już gotowa i czekam na chłopaka.
Na szczęście przyjeżdża na czas i po około 30 minutach jazdy jesteśmy na miejscu.
Dom przed którym parkujemy jest wielki.
Samochody stoją po obydwu stronach ulicy, często zostawiając drogę.
To będzie cud, jeżeli nie zjawi się tutaj policja.
Gdy wchodzę do środka uderza mnie woń alkoholu i papierosów albo skrętów.
W salonie tańczy masa ludzi a ja dostrzegam w kuchi dobrze znaną mi postać dziewczyny, z którą byłam dziś w kozie.
Ma na sobie śliczną kremową sukienkę sięgającą jej do kolan.
A: Spotkamy się gdzieś potem. Idę do niej - wskazałam gestem ręki na dziewczynę i nie czekając na odpowiedź ruszyłam w jej kierunku.
Zauważyła mnie w chwili gdy się odwróciła i pomachała mi ręką.
A: Długo już tutaj jesteś? - spytałam się dziewczyny
N: Od pół godziny.  Mieszkam niedaleko i przyszłam - blondynka uśmiechnęła się do mnie i podała mi kubek z alkoholem.
A: Dzięki, może pójdziemy do salonu? Grają tam chyba w "butelkę" albo w "nigdy wcześniej nie".
N: Okej, a jak będą kazali nam grać? - zapytała ze strachem w głosie Nelly.
Nelly? Ach to tak właśnie ma na imię!
A: Nie wiem jak ty, ale ja w to wejdę. To nic strasznego, chyba że będą kazali tobie przespać się z miłością twojego życia....- prychnęłam i poszłam do grupki siedzących osób na podłodze.
Zauważyłam tam Luka i podeszłam do niego. Zrobił mi miejsce....no w sumie to nie bo kazał mi usiąść na jego kolanach.
Zrobiłam to, no bo to chyba nic strasznego co nie?
No i wtedy zaczęła się gra.
Tylko nie przewidziałam do końca jej skutków.
To była jedna z moich najgorszych decyzji w życiu...
***Nelly***
Dobrze, że przynajmniej mniej więcej wiedziałam jak wygląda gra w butelkę mimo że nigdy w nią nie grałam i nigdy nie byłam na imprezie. Stanęłam w drzwiach przyglądając się siedzącym na podłodze naokoło butelki osobom. Mój wzrok zatrzymał się na Lexi, która siedziała na kolanach jakiegoś chłopaka. Już sobie kogoś znalazła?! Czy ja też tak skończę? A może gorzej?... Nie, ja raczej nie. Alexis jest piękna więc rozumiem, że komuś się podoba, chyba, że to tylko kolega, ale mnie nikt nie chciałby dotknąć więc nie mam się czego bać. Przeniosłam wzrok na Liama. Siedział koło Harrego i oboje śmiali się z czegoś. On to na pewno nie wziąłby mnie na kolana. Głośno przełknęłam ślinę, karcąc się w myślach za brak wiary w samą siebie. Nigdy nie trzeba tracić nadziei. No właśnie chciałam, żeby coś w moim życiu się zmieniło. Jeśli będę tak sterczeć jak głupia i w zmianę na leprze nie włożę własnej inicjatywy to ona nigdy nie nastąpi. Bądź dzielna, bądź dzielna - powtarzałam w myślach podchodząc do grających i niepewnie przysiadając się do nich. Usiadłam na wolnym miejscu dokładnie na przeciwko Liama. 
- Mogę z wami grać? - spytałam patrząc na twarze około dziesięciu osób, które zamilkły i wpatrywały się we mnie ze zdziwieniem. Przecież mnie nie znają. Nie pojawiałam się na żadnych imprezach, nawet w szkole nikt mnie nie zauważał, więc to oczywiste, że mnie nie kojarzą. 
- Pewnie - prychnął Niall rzucając wściekłe spojrzenie w stronę Lexi i jej przyjaciela. Uśmiechnęłam się nie za bardzo wiedząc co zrobić. Gra toczyła się dalej, aż w końcu padło na mnie. 
- Pytanie czy wyzwanie? - spytała Alex uśmiechając się do mnie lekko. Miałam wrażenie, że chce dodać mi pewności siebie. Czy ona mnie lubi? Bardzo chciałabym żeby tak było... 
- Umm... - zastanowiłam się czując jak serce zaczyna mi bić szybciej. Rzuciłam przelotne spojrzenie w stronę Liama i odparłam szybko - Pytanie.
Wszyscy zastanawiali się przez chwilę, aż w końcu głos zabrał Harry z wrednym uśmieszkiem.
- Na początku będziemy dla ciebie mili więc pytanie nie będzie trudne czy mega zboczone - zaczął lecz po wyrazie jego twarzy wywnioskowałam, że to o co zaraz spyta będzie dla mnie bardzo trudne - Byłaś kiedyś na jakiejś imprezie, kujonko? Jakoś tak słabo cię kojarzę. Nie żebyś jakoś przykuwała uwagę tak, że nie mógłbym cię nie przeoczyć, ale... Nawet nie wiem jak masz na imię.
Mimo, że pytanie było trochę wredne i jak dla mnie bardzo obciachowe, to i tak żałowałam, że nie powiedział tego Liam.
- Ja... - wyjąkałam starając się przywołać do porządku i być bardziej wyluzowaną - Nigdy nie byłam na imprezie.
Dookoła rozległy się śmiechy, a ja poczułam, ze się czerwienię. Spuściłam wzrok na dłonie, które nerwowo wygładzały nieistniejące zmarszczki na materiale sukienki.
- To, że jest inna od was nie znaczy, że musicie się z niej nalewać - prychnął Liam obojętnym tonem, ale jednak! Powiedział im żeby się ze mnie nie śmiali... Popatrzyłam na niego uśmiechając się z wdzięcznością. Mrugnął do mnie lekko unosząc kąciki ust. Zrobiło mi się dziwnie gorąco, a uśmiech automatycznie się poszerzył. Spojrzałam w innym kierunku wciąż nie mogą uwierzyć w to co się stało.
- Kurwa Liam, weź wyluzuj! - Harry szturchnął go w bok.
- To zwykła beka. Nie moja wina, że jej to nie bawi - Niall pokręcił głową obrzucając mnie niechętnym spojrzeniem - Takie sztywniary nie powinny przychodzić na imprezy.
- Jasne - szepnęłam czując jak wzbiera we mnie złość. Chciałam wyjść, ale postanowiłam być silniejsza i zostać dalej. Choćby dalej mieli się ze mnie śmiać zostanę i będę to znosić.
- Gramy dalej? - spytałam tylko unikając kontaktu wzrokowego z kimkolwiek. Niall zakręcił i wypadło na... Liama! Odetchnęłam głęboko z napięciem czekając na to co się stanie.
- Wyzwanie - oznajmił uśmiechając się.
- Mmmmm.... - zastanowił się Harry - Przychodzą mi do głowy same chamskie rzeczy.
- Ja mam - zaśmiał się jakiś chłopak siedzący obok Nialla. Chyba Louis jeśli się nie mylę - Powiedz nam imiona trzech dziewczyn tutaj obecnych, które najbardziej ci się podobają.
Liam popatrzył na niego jak na głupka i westchnął ciężko, a ja wstrzymałam powietrze czując jednocześnie jak moje serce niebezpiecznie zwalnia tempo. Payne przeleciał spojrzeniem wszystkie dziewczyny siedzące dookoła butelki. Nie zatrzymał na mnie swojego wzroku, wydawało mi się nawet, że ominął mnie wykluczając tym samym z grona najładniejszych dziewczyn. Ale czego ja się spodziewałam? Że przyszłam na imprezę i on nagle zacznie mnie zauważać?! Głupia... Powoli wypuściłam powietrze z płuc, a serce zaczęło znów w równym rytmie pompować krew do moejgo organizmu.
- Wydaje mi się, że są to... Kayla, Emilly i Camila - wymienił powoli. Nie zważając na rekcję innych podniosłam się i wolnym krokiem wyszłam z pomieszczenia. Poruszałam się powoli, jakby ulatywało ze mnie życie, a zamroczona, jak w transie, nie zdawałam sobie nawet sprawy gdzie idę. Nie znałam nawet imion dziewczyn wymienionych przez chłopaka, ale to nie jest ważne. Ważne jest to, że mnie nie było pośród nich. "Nelly Zakochana Idiotko Evans!" skarciłam siebie samą w myślach "Przestań się mazać i ogarnij się trochę! Jeden chłopak nie zepsuje ci zabawy! Wrócisz tam i będziesz udawała, że wszystko jest w porządku". Nic nie było w porządku, ale mimo to zamrugałam hamując łzy i odetchnęłam urywanym lecz głębokim oddechem. Uniosłam głowę wysoko, wysuwając podbródek w wojowniczym geście i gwałtownie zawróciłam. Usiadłam z powrotem na swoim miejscu, a osoby grające zdawały się nie zwracać na mnie uwagi. Tylko Lexi posłała mi pytające spojrzenie na co ja uśmiechnęłam się lekko dając do zrozumienia, że wszystko w prządku. Czy ona właśnie się o mnie martwiła? Nie... To nie możliwe. Butelką zakręcił Styles i wypadło na Alexis, która wybrała wyzwanie. Chłopak tylko uśmiechnął się łobuzersko i wychrypiał chyba najbardziej pociągającym tonem jaki mógł z siebie wydobyć:
- Idź ze mną do łóżka.

Tak wiem jesteśmy strasznie kończąc w tym momencie, ale my tylko uczymy was cierpliwości :) Jak się podobało? Prosimy piszcie w komentarzach! 
Przepraszam za to, że rozdział pojawił się dopiero teraz, ale jakoś nie mogłam się zabrać do mojej części (perspektywa Nelly). To moja wina -.- Ale postaram się pracować lepiej (bo nasza kochana misiak spisuje się bez zarzutów, prawda?) 
Nati :P

sobota, 21 lutego 2015

Rozdział 1

***Nelly***
W zamyśleniu wpatrywałam się w okno nie słuchając wywodów matematycznych nauczyciela, który z zawzięciem tłumaczył uczniom jak należy rozwiązywać niektóre zadania. Kątem oka spojrzałam na tablicę przejeżdżając obojętnym wzrokiem po rzędzie cyfr po czym wróciłam wzrokiem do krajobrazu za oknem. Nic nie rozumiałam z tego co mówił nauczyciel więc nawet nie starałam się udawać, że go słucham. Ogólnie dobrze się uczyłam, ale nie byłam kujonką, która za wszelką cenę musi mieć dobre stopnie. Matematyka zawsze była dla mnie czarną magią i zwykle dostawałam z niej same negatywne oceny.
- Evans! - zawołał nauczyciel wyrywając mnie z zamyślenia tak gwałtownie, że aż podskoczyłam - Wstań i powiedz nam o czym mówiłem przez ostatnie dwadzieścia minut.
- Ummmm... - jęknęłam podnosząc się z siedzenia i rozglądając się dookoła. Wszyscy wpatrywali się we mnie. Na co oni się gapią? - Ja... Ja nie wiem. Nie słuchałam.
- To w takim razie pewnie doskonale znasz temat, który przerabialiśmy - mężczyzna wyszczerzył się wrednie - Podejdź do tablicy i rozwiąż to zadanie. Masz szczęście bo jest bardzo proste.
Proste?! Co on gada! Niepewnie podeszłam do wskazanego przez nauczyciela miejsca stając przy tablicy i tępo wpatrując się w cyfry. Nawet nie próbowałam przeczytać działania. Nie umiałam go zrobić...
- Nie umiem - przyznałam wpatrując się w półkę z książkami za plecami nauczyciela. Czemu nagle stała się taka interesująca?...
- Koza po lekcjach Evans! - warknął ostro i kazał mi siąść. Westchnęłam i rzucając mu wściekłe spojrzenie wróciłam na miejsce. To zdecydowanie był mój zły dzień. Nie żeby w szkole mogło zdarzyć się coś ciekawego bo kto zwracałby uwagę na kogoś takiego jak ja. Większość osób w szkole nie wiedziała o moim istnieniu i nikt nigdy nie zaczepiał mnie na korytarzu żeby porozmawiać. Zawsze chodziłam zatopiona w swoich myślach i nic nie mówiłam. Gdyby myśli były słowami pewnie byłabym trudną do zniesienia gadułą, w mojej głowie, aż roiło się od myśli. W zeszycie obok działań zaczęłam rysować twarz. No tak oprócz myślenia i wkuwania potrafiłam jeszcze rysować i muszę przyznać, że bardzo to lubię. Uśmiechnęłam się kiedy skończyłam moje dzieło, a z kartki uśmiechał się do mnie przystojny pan Payne. Rozległ się ostry dźwięk dzwonka więc wrzuciłam do plecaka zeszyt i ruszyłam w stronę wyjścia. Normalnie ubrałabym teraz kurtkę i jak najszybciej wyszła ze szkoły, ale musiałam zostać po lekcjach. Kiedy uczniowie zaczęli opuszczać szkołę przy klasie zostałam tylko ja, jakaś dziewczyna i... 3/5 cudownej piątki na czele z Liamem.

Nic nie mówiąc wpatrywałam się w podłogę, która nagle stała się bardzo interesująca. Nie odważyłam się popatrzyć na kogokolwiek, a już na pewno nie na Liama. Chyba pierwszy raz w życiu miałam okazję pogadać z chłopakiem w którym byłam tak strasznie zakochana, a ja głupia nawet nie potrafiłam na niego spojrzeć. Nie odrywając wzroku od kamiennych płytek przysłuchiwałam się rozmowie Stylesa i Horana, którzy byli jedynymi rozmawiającymi osobami z naszej piątki.
- Moi starzy wyjeżdżają na perę dni - zaśmiał się Niall - Jak chcesz to możemy urządzić fajną imprezę u mnie.
- Jasne będzie zajebiście! Jak na każdej domówce u ciebie stary - ucieszył się lokers - A ty Liam będziesz?
- No jasne - zgodził się lecz z mniejszym entuzjazmem niż tamci - Miałbym odpuścić sobie imprezę z moimi najlepszymi przyjaciółmi?!
- No właśnie Zayn i Tommo też muszą być! - przypomniał Niall - Napiszę do nich po tej hu*owej kozie...
- Będziesz? - spytał niskim głosem Harry, a ja zaskoczona podniosłam wzrok. Słowa były oczywiście skierowane do dziewczyny stojącej obok mnie, zaciekawieniem obserwowałam na jej reakcję.
- Może - zaśmiała się wzruszając ramionami - Tak w ogóle jestem Alexis, ale mówcie mi Lexi.
- Jestem Niall, a to Hazza i Liam - przedstawił ich Horan. Pewnie rozmawiali by dalej, ale do klasy obok weszła nauczycielka każąc nam zając miejsca. Cicho siadłam w ławce najbardziej z tyłu. Reszta, gdy tylko siadła dwa rzędy przede mną znów zaczęła gadać, tylko tym razem ciszej. Nauczycielka szybko ich uciszyła grożąc kolejną kozą, ale to nie bardzo ich powstrzymało. Zauważyłam jak piszą do siebie na wzajem karteczki przekazując je pod ławkami, albo rzucając kiedy nauczycielka nie patrzyła. Zakładałam, że piszą o imprezie i muszę przyznać, że chciałabym pójść na nią z nimi. Gdybym tylko była odważniejsza, albo ładniejsza to może miałabym szansę, ale tak... Raczej nigdy w ciągu całego mojego nudnego życia nie będę imprezować. Znów zaczęłam coś rysować w zeszycie, kiedy nagle na moim szkicu wylądowała mała, pomięta karteczka. Z początku pomyślałam, że któryś z chłopaków, albo Lexi rzucili w nie właściwym kierunku. Popatrzyłam w ich kierunku. Cała czwórka patrzyła na mnie z nieodgadnionymi wyrazami twarzy. Posłałam im zdziwione spojrzenie i niepewnie rozprostowałam pomiętą kartkę z treścią liściku.
"Hej nudziaro! Jak chcesz to też możesz wpaść :)
Impra jest o 21:00 w domu Nialla (spytaj go o adres).
Nie wiem czy taką luzerkę jak ty kręcą imprezy, ale i tak masz zaproszenie XD
Odpisz :p
Liam"
Nazwał mnie nudziarą i luzerką... Ale tak w sumie to wcale się mu nie dziwię. Gdybym nim była i spotkała taką Nelly pewnie miałabym o niej takie same zdanie. Wyciągnęłam z piórnika długopis i szybko odpisałam na odwrocie kartki, że przyjdę i dziękuję za zaproszenie. Kiedy pilnująca nas kobieta odwróciła się do tablicy zapisując jakieś zadanie rzuciłam kartkę do Liama, a ona spadła dokładnie na jego kolana. Chłopak zerknął na mnie, na co oczywiście musiałam się zaczerwienić, po czym przeczytał co napisałam. Z zaskoczeniem zauważyłam, że chłopak uśmiechnął się pisząc coś jeszcze na tej samej kartce. Zanim Payne zdążył mi ją przekazać na mojej ławce pojawił się kolejny liścik. Tym razem był od Alexis.
"Idziesz? Bo ja tak ;) 
Nie myśl sobie, że to że do ciebie piszę oznacza, że cię lubię!
Po prostu strasznie się nudzę
Lexi"
Odpisałam jej, że idę, a kiedy przekazałam jej wiadomość odczytałam to co napisał do mnie Liam. Mimo, że na karteczce znajdowało się jedynie głupie "Fajnie" wywołało u mnie wielki banan na twarzy. Nigdy nie sądziłam, że będę mogła pisać z Liamem. Wiadomo, jest to o wiele prostsze niż rozmowa, ale w końcu jak na tak nieśmiałą dziewczynę jak ja był to spory postęp. Popatrzyłam na Liama, a widząc, że patrzy na mnie uśmiechnęłam się szeroko unosząc kciuki do góry. Kiedy z powrotem spuściłam wzrok miałam tylko nadzieję, że nie zauważył rumieńców, które z pewnością czerwieniły się na mojej twarzy. Westchnęłam cicho i otworzyłam zeszyt na następnej stronie, żeby następnie wyrwać z niego kawałek kartki. Chwyciłam długopis i napisałam na niej wiadomość do Lexi.
"Też się nudzę :)
O czym piszemy...?"

 ***Alexis***

Dwie godziny, dwie godziny które będą musiała spędzić z tymi bałwanami.
I w tym momencie mam na myśli Harrego i Nialla.
Od samego początku rzucali w moim kierunku jakieś sprośne komentarze.
Odpowiadałam im szorstkimi komentarzami, ale po pewnym czasie się poddałam. Oni nie mieli granic!
Uratowała mnie - tylko po części - od tych idiotów dziewczyna która najwidoczniej też miała karę.
Była blondynką, troszkę wyższą ode mnie o nieskazitelnej cerze i była śliczna.
Aczkolwiek stanęła pod drzwiami i wpatrywała się w podłogę, jakby to była najciekawsza rzecz w tym miejscu.
Była nieśmiałą....a może nie? Może boi się tych typków?
W międzyczasie dołączył do nas też wysoki brunet, jak mi wiadomo ma na imię Liam.
Prychnęłam po cicho, gdy nauczycielka kazała nam wejść do klasy.
Popatrzyła się na mnie jak na jakieś niewychowane dziecko po czym kazała nam usiąść w ławkach.
Dziewczyna usiadła chyba prawie na samym końcu a Harry i Niall po mojej "prawicy i lewicy"
Rozmawialiśmy o imprezie, znaczy oni rozmawiali. Ja się przysłuchiwałam.
Miała być u Nialla o 21.
Oczywiście dostałam już zaproszenie, ale nie chce mi się tam iść.
Wolę...poczytać coś.
Tak, tak, jestem molem książkowym. W swojej biblioteczce mam już chyba ze 100 książek i nadal pojawiają się nowe.
Wyjęłam zeszyt z torebki i wyrwałam z niej karteczkę.
Nabazgrałam tak kilka słów i zrzuciłam ją zmiętą do tyłu.
Na początku chyba odbiorczyni mojej wiadomości nie wiedziała że ona była do niej ale w końcu chwyciła za długopis, odpisała i karteczka wróciła do mnie.

"Też się nudzę :)
O czym piszemy...?"

Westchnęłam cicho i zaczęłam odpisywać.
Nauczycielka sprawdzała sprawdziany a kulki latały nad jej głową.
Jedna nawet wpadła jej do kawy...
Harry popatrzył się na mnie i po chwili zrozumiałam że rzucił mi karteczkę. 
Odczytałam ją.

"Tylko włóż coś obcisłego skarbie ;*
Takie nogi i ciałko...mmmm <3"
 
Przewróciłam oczami i odpisałam.
"Nie sądzę że będę :/
Powodzonka Hazz ;)"
 
Chłopak odtworzył karteczkę i zaczął coś bazgrolić ale wtedy zadzwonił dzwonek i w końcu mogłam wyjść z tej klasy.
Spakowałam wszystko i wyszłam.
Tam czekał na mnie już Luke.
Omówiliśmy się, że wrócimy razem do domu.
L: I jak tam było?
A: Nawet nie pytaj - zaśmiałam się i poczułam lekkie uderzenie w ramie.
Odwróciłam się i zobaczyłam Nelly.
A: Hmm?
N: To idziesz w końcu dzisiaj? - zapytała pełna nadziei.
A: Nie sądzę, jeszcze się zastanowię. - Puściłam do niej oczko i zaczęłam iść za blondynem - Jeszcze do ciebie napiszę - rzuciłam na końcu i wyszłam ze szkoły. 
 
___________________________________________________________________________________
 

KOMENTUJCIE PROSZĘ :*

DLA WAS TO TYLKO KILKA SEKUND A DLA NAS MOTYWACJA :D


DWA KOMENTARZE = NASTĘPNY ROZDZIAŁ

poniedziałek, 16 lutego 2015

Prolog

 ~~Nelly~~

Obudziłam się w wyjątkowo dobrym nastroju. Każda rutynowa czynność taka jak mycie zębów, ubieranie się i czesanie włosów oraz robienie lekkiego makijażu sprawiały mi dziwną radość. Kiedy już byłam gotowa krytycznym spojrzeniem w lustro.
- Nelly Evans jesteś najbrzydszą dziewczyną jaka istnieje - mruknęłam sama do siebie lecz mimo powagi sytuacji na moich ustach ponownie zagościł uśmiech. Zbiegłam po schodach do kuchni gdzie moja mama właśnie piła kawę czytając wczorajszą prasę.
- Dzień dobry! - zawołałam radośnie, wyciągając z lodówki mleko i przygotowując sobie śniadanie.
- Ktoś tu ma dobry humor - zauważyła moja rodzicielka upijając kolejny łyk kawy - Coś się stało kochanie?
- Nie... Przynajmniej tak mi się wydaje - zaśmiałam się zajmując miejsce naprzeciwko kobiety - A może to coś dopiero się wydarzy! Mam takie przeczucie, że to będzie naprawdę dobry dzień.
- To dobrze - uśmiechnęła się do mnie i znów zatopiła się w lekturze. W pośpiechu zjadłam śniadanie, a kiedy włożyłam brudne naczynia do zmywarki chwyciłam plecak i założyłam kurtkę oraz buty.
- To ja lecę - oznajmiłam i wybiegłam z mieszkania zatrzaskując za sobą drzwi. Z kieszeni jeansów wyciągnęłam słuchawki, a po rozplątaniu ich podłączyłam do telefonu i puściłam moją ulubioną playlistę. Żwawym krokiem ruszyłam przez ulice Londynu, który powoli budził się do życia. W deszczowe dni, których tu było pełno, jeździłam do szkoły autobusem, ale dzisiaj pogoda była piękna. Z uśmiechem na ustach pchnęłam ciężkie dziwi do wielkiego i w miarę ekskluzywnego budynku mojej szkoły i ruszyłam korytarzem pełnym uczniów w stronę mojej szafki. Z zazdrością patrzyłam na grupki rozmawiających przyjaciół. Do mnie nikt nie podchodził żeby pogadać, nikt nie machał na przywitanie. Nie miałam przyjaciół... Byłam nieśmiałą osobą, więc nie miałam odwagi podejść do kogokolwiek, a nikt nie był mną zainteresowany bo dużo się uczyłam i byłam uważana za nudziarę. Wpakowałam kurtkę do szafki i zamknęłam ją chowając kluczyk do kieszeni. Kiedy z powrotem podniosłam wzrok zobaczyłam piątkę przystojniaków idących przez korytarz i śmiejących się. Harry Styles, Louis Tomlinson, Niall Horan, Zayn Malik i Liam Payne byli najpopularniejszymi i najbardziej lubianymi chłopakami w całej szkole, którzy jako dobrzy przyjaciele zawsze trzymali się razem. Przygryzłam dolną wargę niemal przewiercając Liama wzrokiem. Tak to prawda podobał mi się i to już do roku, ale nie było szans żebym kiedykolwiek mu to powiedziała, chyba, że pod wpływem alkoholu, ale jeśli mam być szczera to jeszcze nigdy nie piłam tak samo, jak z resztą na żadnej porządniej imprezie. Westchnęłam cicho patrząc za odchodzącymi chłopakami i chwyciwszy plecak też udałam się do klasy. Może to jednak nie będzie idealny dzień....?

~~Alexis~~

Fuck, fuck, fuck!
Ja pierdziele, znowu zaspałam!
I to jeszcze w moim pierwszym dniu szkoły!
Ugh!
Do początku zajęć mam mniej więcej 20 minut a leżę w łóżku w różowej piżamie z nadrukiem myszki miki.
Tak, to właśnie ja.
Nazywam się Alexis i jestem na drugim roku w liceum.
Moje życia jak na razie to totalna porażka.
Chciałabym jak normalni nastolatkowie chodzić normalnie do szkoły.
No ale cóż. Są też dobre strony tego wszystkiego.
Jestem fotomodelką i częste sesje nie pozawalają mi uczęszczać na lekcje. 
Wyjechałam z Ameryki w wieku 16 lat i do teraz mieszkam w Anglii. 
Zostałam wydalona z poprzedniej szkoły ponieważ jak oni to określili "Miałam za słabe oceny jak na ich wymagania i za rzadko uczęszczałam na lekcje".
Normalka....
Oprócz tego że się nie wyrobię na zajęcia to nie wiem w co się ubiorę. 
Och ironio!...
Wstałam pośpiesznie z łóżka i skierowałam się do łazienki.
Poranna toaleta i ten deseń.
Zajęło mi to wszystko około 15 minut.
Zrobiłam sobie lekki jak na mnie makijaż i ubrałam moją ulubioną bluzkę z logo mojego ulubionego zespołu czyli Nirvany a do tego czarne rurki.
Nie zdążyłam jednak zjeść śniadania. Zapakowałam potrzebne książki i zeszyty do torebki i wyszłam z mieszkania.
Mój samochód stał po drugiej stronie ulicy. Upewniłam się że pozamykałam drzwi na klucz i szybko do niego podbiegłam.
Na zajęcia byłam już spóźniona tak z jakieś 5 minut. Zanim tam dojadę i znajdę moją klasę, pewnie minie już połowa lekcji.
Potrząsnęłam głową i odpaliłam pojazd po czym pojechałam w stronę szkoły.
Byłam na miejscu...po dłuższej chwili.
Znalazłam miejsce na parkingu - Bogu dzięki - I weszłam do szkoły.
A: Nie najlepiej zaczęłaś ten dzień maleńka - mruknęłam sama do siebie i zaczęłam szukać sali 21.
Gdy już ją znalazłam, zapukałam lekko w drzwi i weszłam do środka.
Wszystkie twarze nagle odwróciły się w moim kierunku, włącznie z nauczycielem.
P: Proszę, proszę, proszę....któż to nas zaszczycił swoją obecnością. Panno Walkner proszę zająć miejsce i następnym razem nie spóźnić się na moje zajęcia. Za kare po lekcjach do kozy.
Wywróciłam w odpowiedzi oczami na co większość klasy zareagowała śmiechem, po czym zajęłam miejsce obok wysokiego blondyna, który miał seksowny kolczyk w wardze.
L: Jestem Luke - rzucił na powitanie
A: Alexis ale mów mi Lexi - Uśmiechnęłam się do niego i wyciągnęłam książki na ławkę.
N: Mmm, niezła dupa z tej laski Hemmo - Ktoś za mną chyba powiedział celowo to tak głośno.
H: Ruchałbym - dodał drugi na co cała klasa wybuchnęła śmiechem a na moje policzki wkradł się rumieniec.
Nauczyciel miał już widocznie dość takich żartów.
P: Horan, Styles! Do dyrektora! I nie pokazywać mi się do końca lekcji tutaj! Za karę po lekcjach do kozy!
Idioci uśmiechnęli się do siebie głupkowato  i wyszli z klasy przedtem upewniając się że głośno trzasnęli drzwiami.
L: Nie przejmuj się nimi. Zawsze tacy są. Szczególnie Styles.
A: Haha spoko.
L: Co masz potem?
A: Angielski a ty?
L: To samo - chłopak uśmiechnął się odsłaniając szereg prostych białych zębów.
A: Siedzimy razem?
L: Jasna sprawa hehe
A: No to do zobaczenia - Odpowiedziałam równo z dzwonkiem i wyszłam z klasy.

No to mamy prolog.
Obiecujemy że damy z siebie wszystko w tym opowiadaniu i będziecie na końcu mogli powiedzieć że to FF jest równie warte przeczytania co After...no dobra troszkę przesadziłam bo After jest najlepszy!
Hahaha, no ale w każdym bądź razie mamy nadzieję że się wam spodoba i życzymy miłego czytania

LICZYMY NA WASZE KOMENTARZE MIŚKI <3 <3
KOCHAMY :**

Natti, Misio Kisio :D